Rekomendacja T wprowadza kilka nowych zasad w procedurze udzielania kredytów. Wedle jej założeń wszystkie banki muszą stosować te same zasady, wyliczając zdolność kredytową. Kredyt będzie przyznawany tylko tym, którzy udokumentują dochody, comiesięczne wpływy.
Jeśli w tracie ustalania zdolności okaże się, że wnioskodawca będzie musiał przeznaczyć połowę miesięcznych dochodów na obsługę rat, nie dostanie kredytu. Kredyty będą mieć dodatkowe zabezpieczenia, a wśród nich obowiązkowy wkład własny, obniżenie sumy kredytu i inne.
Rekomendacja T ustanawia również jednolite zasady w sposobie obliczania przez banki różnic walutowych (dotyczy zobowiązań denominowanych w walutach obcych). Banki będą zobowiązane do nieodpłatnego informowania klientów o aktualnych kursach. Ma to sprawić, że klient świadomie wybierze najlepszą dla niego ofertę.
Monitorowanie zdolności kredytów klienta będzie się odbywać również na etapie spłaty zobowiązań, a nie tylko w trakcie staranie się o kredyt. Banki będą sprawdzać dochody i zabezpieczenia kredytu. Instytucje finansowe będą musiały zareagować w odpowiedni sposób, gdy wartość nieruchomości będącej zabezpieczeniem kredytu spadnie.
Rekomendacja T zaleca również bankom cykliczne analizowanie sytuacji na rynku, aktualizowanie procedury przydzielania kredytów.
Wszystkich zapisów rekomendacji T jeszcze nie ustalono. Ale już teraz wiadomo, że dokument spowolni akcję kredytową w Polsce, co już nastąpiło, ponieważ banki same zaostrzyły kryteria.